Ponury zmierzch lata
Przez wysokie okno napełnia cienie światłami
I pozostawia w mym sercu pieczęć palącą.
Ale któż tam (na tarasie nad rzeką zapala się lampa) któż
Małej Madonnie z Mostu, kto,
Kto zapalił światełko? - jest
W pokoju jakiś zapach zgniły: jest
W pokoju czerwona rana jątrząca.
Gwiazdy są guziczkami z masy perłowej, a wieczór otula się aksamitem;
I drży błędny ognik zmierzchu: płonie niepewnie i drży,
ale trwa,
W sercu wieczoru trwa
Czerwona rana jątrząca.
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
Salvador Dali. Dziewczyna w oknie.

Etykiety
ACHMADULINA
Achmatowa
Ajgi
ASHBERY
Auden
Barlow
Becher
BELLI
Blake
Blatný
Bobaljević
BOBES
BORGES
Brodski
BROWN
Bruchac
Bunić
Bunin
Burian
BUTTITTA
Campana
Carne
Channing
COHEN
Crijević
Csoóri
Csordás
CWIETAJEWA
Czarenc
Dickinson
Djurdjević
Dobrzyński
DOLCI
Dragojević
Držić
Dudek
Elmslie
Emerson
Fenton
Frenau
Gildner
GOETHE
GUZZI
Haavikko
Halas
HARJO
HEINE
Henson
Hidža
Jabès
Jarrell
Karoniaktatie (Alex A. Jacobs)
KENNY
Kocbek
Koch
Kovács
KUNDERA
Layton
Levertov
LOYNAZ
LUNETTA
Mach
MAGRELLI
Manner
Melville
Menčetić
Moore
MOREJÓN
Nowlan
O'Hara
Ondaatje
ORBÁN
Parker
Pawlikowska-Jasnorzewska
Pessoa
Piechal
PIZARNIK
Poe
PRATT
Queneau
RAINE
Ranjina
Ransom
REANEY
RICCHI
RIOS
RODRIGUEZ
Sandburg
Sarajlić
Schuyler
Senghor
Silva
Slamnig
Słowacki
Souster
STADLER
Stein
Stevens
Swanson
Szałamow
Tadijanović
Tardieu
Taylor
Thoerau
VALDÉS
VERLAINE
Very
Weiner
Wernisch
Whittler
Wylie
WYSOCKI
Yañez
Závada
Zlatarić
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Campana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Campana. Pokaż wszystkie posty
ŚPIEW W CIEMNOŚCI
Światło zmierzchu już blednie:
Niespokojne duchy, miłe niech będą mroki
Sercu, które już nie kocha!
Źródeł, źródeł trzeba nam posłuchać,
Źródeł, źródeł, które pewność mają,
Źródeł, które pewność mają, że duchy,
Że duchy ich słuchają...
Posłuchaj: światło zmierzchu blednie
A roki drogie są duchom niespokojnym;
Posłuchaj: pokonał cię Los;
Ale dla serc lekkich inne już życie nastaje:
Nie ma rozkoszy, która podobna jest śmierci
Więcej Więcej Więcej.
Słyszysz tę, która wciąż ciebie kołysze,
Słyszysz przy uchu łagodny szept
Dziecka: Więcej Więcej.
I oto wstaje i ginie
Wiatr; oto znów od morza płynie
I znów słyszymy łkanie
Serca, które kochało nas najmocniej!
Popatrzmy: już noc drzewa
Okryła i wody,
Rzeka w dal płynie milcząco...
Bum! Mamo, ten człowiek tam w górze!
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
Anna Jagodova. Światło i ciemność.
Niespokojne duchy, miłe niech będą mroki
Sercu, które już nie kocha!
Źródeł, źródeł trzeba nam posłuchać,
Źródeł, źródeł, które pewność mają,
Źródeł, które pewność mają, że duchy,
Że duchy ich słuchają...
Posłuchaj: światło zmierzchu blednie
A roki drogie są duchom niespokojnym;
Posłuchaj: pokonał cię Los;
Ale dla serc lekkich inne już życie nastaje:
Nie ma rozkoszy, która podobna jest śmierci
Więcej Więcej Więcej.
Słyszysz tę, która wciąż ciebie kołysze,
Słyszysz przy uchu łagodny szept
Dziecka: Więcej Więcej.
I oto wstaje i ginie
Wiatr; oto znów od morza płynie
I znów słyszymy łkanie
Serca, które kochało nas najmocniej!
Popatrzmy: już noc drzewa
Okryła i wody,
Rzeka w dal płynie milcząco...
Bum! Mamo, ten człowiek tam w górze!
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
Anna Jagodova. Światło i ciemność.
O POEZJO, TY WIĘCEJ NIE WRÓCISZ
O poezjo, ty więcej nie wrócisz,
Elegancja,
Naciągnięty łuk piękna.
Ciało zmęczone, mgła umysł zasnuwa, wyczerpuje,
W długim szeregu szare palmy bez zapachu
Ciągną się nad pustynią morza.
Nie dzwony, gwizdy, które szarpią błękit,
Nie śpiewy, krzyki.
I wśród tej wściekłej jałowości
Lekki kształt o świętych brązowych oczach
Kołysząc się niesie tabernakulum piersi;
Sześciany pałaców strzelają w górę wieżami
Ogromne, budzące grozę na spadzistym stoku
W katastroficznym żarze.
Dino Campana
przełożyła
Ewa Maciszewska
Jan Jacques Henner. Czytająca książkę.
Elegancja,
Naciągnięty łuk piękna.
Ciało zmęczone, mgła umysł zasnuwa, wyczerpuje,
W długim szeregu szare palmy bez zapachu
Ciągną się nad pustynią morza.
Nie dzwony, gwizdy, które szarpią błękit,
Nie śpiewy, krzyki.
I wśród tej wściekłej jałowości
Lekki kształt o świętych brązowych oczach
Kołysząc się niesie tabernakulum piersi;
Sześciany pałaców strzelają w górę wieżami
Ogromne, budzące grozę na spadzistym stoku
W katastroficznym żarze.
Dino Campana
przełożyła
Ewa Maciszewska

DO DZIWKI O STALOWYCH OCZACH
Swoimi małymi drapieżnymi oczami
Spoglądasz na mnie, milczysz i czekasz, a potem się kulisz,
I znowu patrzysz, i milczysz. Twoje ciało
Niekształtne i ciężkie pogrążone bez czucia
W pierwotnym śnie. Prostytutka...
Kto cię powołał do życia? Skąd przychodzisz?
Z dzikich portów tyrreńskich,
Z rozśpiewanych jarmarków Toskanii;
Czy w piaskach rozpalonych wiatrem scirocco
Tarzana była twoja matka?
Bezmiar w twej dzikiej twarzy Sfinksa
Wyrzeźbił wyraz zaskoczenia,
Tchnienie złudy życia
Twą czarną grzywę jak u lwicy
Z rozpaczą rozsypuje.
A ty spoglądasz na jasnego anioła profana,
który ciebie nie kocha i ty go nie kochasz, ale cierpi
Dla ciebie i znużony cię całuje.
Dino Campana
przełożyła
Ewa Maciszewska
Jose Frappa. Sąd nad heterą Fryne.
Spoglądasz na mnie, milczysz i czekasz, a potem się kulisz,
I znowu patrzysz, i milczysz. Twoje ciało
Niekształtne i ciężkie pogrążone bez czucia
W pierwotnym śnie. Prostytutka...
Kto cię powołał do życia? Skąd przychodzisz?
Z dzikich portów tyrreńskich,
Z rozśpiewanych jarmarków Toskanii;
Czy w piaskach rozpalonych wiatrem scirocco
Tarzana była twoja matka?
Bezmiar w twej dzikiej twarzy Sfinksa
Wyrzeźbił wyraz zaskoczenia,
Tchnienie złudy życia
Twą czarną grzywę jak u lwicy
Z rozpaczą rozsypuje.
A ty spoglądasz na jasnego anioła profana,
który ciebie nie kocha i ty go nie kochasz, ale cierpi
Dla ciebie i znużony cię całuje.
Dino Campana
przełożyła
Ewa Maciszewska
Jose Frappa. Sąd nad heterą Fryne.
GENUEŃSKA KOBIETA
Przyniosłaś mi trochę alg morskich
We włosach, a twoje ciało złotawe
pachniało wiatrem z daleka,
Który przybywa ciężki od żaru:
- O doskonała
Prostoto twojej smukłej postaci -
Nie miłość, nie udręka, może urojenie,
Jakiś cień zniewolenia błądzący po duszy
Nieuchronnie i z jasnym spokojem
Uwalnia ją w szczęściu, w pogodnym zachwycie,
niech w nieskończoność ją poniesie
Wiatr scirocco.
Jak mały i lekki jest świat w twoich dłoniach!
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
We włosach, a twoje ciało złotawe
pachniało wiatrem z daleka,
Który przybywa ciężki od żaru:
- O doskonała
Prostoto twojej smukłej postaci -
Nie miłość, nie udręka, może urojenie,
Jakiś cień zniewolenia błądzący po duszy
Nieuchronnie i z jasnym spokojem
Uwalnia ją w szczęściu, w pogodnym zachwycie,
niech w nieskończoność ją poniesie
Wiatr scirocco.
Jak mały i lekki jest świat w twoich dłoniach!
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
Dariusz Kaleta. Kobieta na plaży.
FILARY SPRAWIAJĄ, ŻE PIĘKNIEJE RZEKA
Filary sprawiają, że pięknieje rzeka,
a łuki sprawiają, że pięknieje niebo -
Wśród łuków twoja postać.
Czystsze w błękicie jest światło srebrzyste,
Piękniejsza twoja postać.
Piękniejsze światło srebrzyste w cieniu łuków,
piękniejsza od jasnej Cerere twoja postać.
(dla Sybilli Aleramo)
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska
a łuki sprawiają, że pięknieje niebo -
Wśród łuków twoja postać.
Czystsze w błękicie jest światło srebrzyste,
Piękniejsza twoja postać.
Piękniejsze światło srebrzyste w cieniu łuków,
piękniejsza od jasnej Cerere twoja postać.
(dla Sybilli Aleramo)
Dino Campana
przełożyła Ewa Maciszewska

Rina Faccio ( Sybilla Aleramo)
CHIMERA
Nie wiem, czy między skałami oblicze twe
Blade ujrzałem, czy uśmiechem
Dali nieznanych
Byłaś, jasnym czołem schylonym,
Twarzą świetlistą, o siostro
Młodziutka Giocondy:
O wiosny, co minęły dla legendy twojej bladości,
O Królowo, o Królowo młoda:
To dla mrocznego poematu
Pożądania i bólu,
Widmowe dziecię muzyki,
Znaczony krwawą linią
Warg rysunek,
O Królowo melodii:
To dla niewinności twej twarzy
Schylonej ja, poeta nocy czuwałem
Nad gwiazdami w przestworzach,
Ja dla twej słodkiej tajemnicy,
Ja dla ciebie co stajesz się milcząco.
Nie wiem czy to nikły płomień
Włosów był żywą
Oznaką jej bladości,
Nie wiem czy słodkim upojeniem,
Słodkim w moim cierpieniu
Był uśmiech twarzy nocnej:
Patrzę na białe skały milczące źródła wichrów
I bezruch firmamentów
I płaczem płynące strumienie,
I widma ludzkiej pracy marzące na wzgórzach,
I w dali kruchym niebem biegnące jasne cienie,
I wciąż ciebie przyzywam, wzywam cię Chimero.
Dino Campana (1885-1932)
przełożyła Ewa Maciszewska
Blade ujrzałem, czy uśmiechem
Dali nieznanych
Byłaś, jasnym czołem schylonym,
Twarzą świetlistą, o siostro
Młodziutka Giocondy:
O wiosny, co minęły dla legendy twojej bladości,
O Królowo, o Królowo młoda:
To dla mrocznego poematu
Pożądania i bólu,
Widmowe dziecię muzyki,
Znaczony krwawą linią
Warg rysunek,
O Królowo melodii:
To dla niewinności twej twarzy
Schylonej ja, poeta nocy czuwałem
Nad gwiazdami w przestworzach,
Ja dla twej słodkiej tajemnicy,
Ja dla ciebie co stajesz się milcząco.
Nie wiem czy to nikły płomień
Włosów był żywą
Oznaką jej bladości,
Nie wiem czy słodkim upojeniem,
Słodkim w moim cierpieniu
Był uśmiech twarzy nocnej:
Patrzę na białe skały milczące źródła wichrów
I bezruch firmamentów
I płaczem płynące strumienie,
I widma ludzkiej pracy marzące na wzgórzach,
I w dali kruchym niebem biegnące jasne cienie,
I wciąż ciebie przyzywam, wzywam cię Chimero.

przełożyła Ewa Maciszewska
Subskrybuj:
Posty (Atom)