I BÓG UCZYNIŁ MNIE KOBIETĄ


I Bóg uczynił mnie kobietą,
z długimi włosami,
oczami,
nosem i ustami kobiety.
Z krągłościami
i łagodnymi kotlinami,
i wyrzeźbił wewnątrz
czyniąc pracownią, w której powstają ludzkie istoty.
Utkał delikatnie moje nerwy
i starannie wyważył
proporcje hormonów.

Stworzył krew
i wstrzyknął ją w żyły,
żeby nawadniała
moje ciało;
tak powstały myśli,
sny,
instynkt.
Wszystko to tworzył powoli,
uderzeniami tchnienia,
cięciami miłości;
tysiąc i jedną rzecz, które czynią mnie co dzień kobietą,
z powodu których każdego poranka
budzę się przepełniona dumą
i błogosławię moją płeć.

Gioconda Belli
przełożyła Walentyna Trzcińska

Anna Zawadzka-Dziuda. Portret kobiety.

BIBLIA


Niechaj będą moje dłonie jako rzeki
we włosach twoich.

Piersi me niczym dojrzałe pomarańcze.

Mój brzuch jak gorąca forma chleba twego męstwa.

Moje nogi i moje ramiona niechaj będą jak bramy,
jak bramy dla twoich burz.

Włosy me niczym bawełna na krzewie.

Całe moje ciało niech będzie hamakiem dla twojego ciała
a moje myśli - twoim garncem,
twoim wąwozem.

Gioconda Belli
przełożyła Walentyna Trzcińska

Gioconda Belli – poetka, pisarka, prozaik.

Rocznik 1948, zakładała w latach siedemdziesiątych w Nikaragui rewolucyjny Front Sandinistowski, który walczył z prawicową dyktaturą klanu Somozów. Była obok ks. Ernesta Cardenala emblematyczną poetką dla tamtego ruchu. Wielbiła Fidela Castro. W 1994 roku opuściła Front Sandinistowski, który przemienił się - jej zdaniem - w partię autorytarną i skorumpowaną. Dziś mówi: - Ani kapitalizm, ani powrót do mentalności plemiennej, jak w Jugosławii czy Ruandzie, ani stare wartości konserwatywne z mężczyzną w roli władcy nie przyniosą rozwiązania. Trzeba szukać Trzeciej Drogi, ale prawdziwej Trzeciej Drogi - nie takiej, jaką wybrała europejska lewica na czele z Tonym Blairem.

SIEDZIBY


W zaciśniętej dłoni umarłego,
w pamięci szaleńca,
w smutku dziecka,
w ręce szukającej szklanki,
w nieosiągalnej szklance,
w łaknieniu od zawsze.

Alejandra Pizarnik
przełożyła Krystyna Rodowska

Francisco Goya. Autoportret z doktorem Arrietą.

PRZEBUDZENIE


Panie
klatka stała się ptakiem
i odfrunęła
a serce oszalało
wyje do śmierci
i uśmiecha się przez wiatr
do mego obłędu

I jak tu się nie bać
I jak tu się nie bać

Światło przestało tańczyć w mym uśmiechu
Gołębie nie zapalają się już w moich myślach
moje dłonie są całkiem nagie
i odeszły tam właśnie gdzie śmierć
uczy zmarłych jak powinni żyć

Panie pod ciosami powietrza zaledwie istnieję
w powietrzu są ukryte potwory
które chłepcą mą krew

To są straszne
godziny pustki która nie jest pusta
To jest chwila w której zakłada się kłódkę na wargi
słyszy krzyki potępionych
wpatruje się we wszystkie swe imiona
powieszone na żerdzi nicości

Panie
Mam dwadzieścia lat
Moje oczy mają też dwadzieścia lat
lecz nic nie powiedzą

Panie
Przeżyłam swoje życie w jednej chwili
Ostania skóra niewinności pęka
Teraz znaczy nigdy przenigdy
po prostu jest czymś co było

Dlaczegóżby nie
zabić się przed lustrem
zniknąć żeby wynurzyć się na morzu
gdzie wielki okręt na mnie czeka
z zapalonymi światłami?

Dlaczegóżby nie wypruć z siebie żył
żeby upleść z nich drabinę
i przebiec po niej na drugi brzeg nocy?

Początek rodzi finał
Wszystko potem będzie jak było
Uśmiechy zetlałe
Zainteresowania wciąż interesowne
Pytania z kamienia w kamieniu
Gesty przedrzeźniające miłość
Wszystko będzie jak było

Mimo to
ramiona me uparcie obejmują świat
jakby nie mogły pojąć
że jest już za późno

Panie
Oddziel śmierć od krwi mojej

Pamiętam dzieciństwo
Byłam wtedy staruszką
Kwiaty umierały mi w dłoniach
bo dziki taniec radości
wyczerpał ich serca

Pamiętam czarne poranki pod słońcem
kiedy byłam dziewczynką
to znaczy wczoraj
to znaczy wieki temu

Panie
Klatka stała się ptakiem
i pochłonęła wszystkie me nadzieje

Panie
Klatka stała się ptakiem
Jak tu się nie bać

Alejandra Pizarnik
przełożyła Krystyna Rodowska

Sonia Pajgert. Samotność.

WIZJE I MILCZENIA II


(fragment)
nie ma już reżyserki
wielkiego teatru własnej bezsenności
tej która stwarzała noce
na obraz swój i podobieństwo

Ten śpiew żałobny czuwa za ścianą mych wierszy.
Ten śpiew dławi jak knebel, zadaje mi kłam.

Alejandra Pizarnik
przełożyła Krystyna Rodowska

Edward Hopper. Poranne słońce.

WIZJE I MILCZENIA I

(fragment)

pragnienie tylko
i cisza
żadnego spotkania

strzeż się mnie, moja miłości,
strzeż się pustynnie milczącej
podróżniczki z pustą szklanką w dłoni
strzeż się cienia jej cienia

ona rozbiera się w raju
swej pamięci
nic nie wie o losie okrutnym
swoich wizji
ona boi się bo nie umie nazwać
tego czego nie ma

w płonącej koszuli skacze
z gwiazdy na gwiazdę
z cienia na cień
umiera śmiercią daleką
ta co kocha wiatr

teraz
       w godzinie niewinności
ja i ta którą byłam siadamy
na progu mojego spojrzenia.

Alejandra Pizarnik
przełożyła Krystyna Rodowska

Karolina Gmiterek. Samotność.

JA JESTEM


moje skrzydła?
dwa przegniłe płatki

mój rozsądek?
kieliszki z cierpkim winem

moje życie?
przemyślana pustka

moje ciało?
uwisko w krześle

krzątaniny moje?
dzwoneczek dziecięcy

moja twarz?
zero w przebraniu

moje oczy?
ach! skrawki bezmiaru

Alejandra Pizarnik
przełożyła Krystyna Rodowska


Róża Górska. Depresja.