CZWARTEK


Mówią, że jest czwartek.

Kiedy pomyślę o miliardach dni, które już były,
o miliardach dni, które jeszcze będą,
o całym tym czasie, kiedy mnie nie było,
o całym tym czasie, kiedy mnie nie będzie
podnoszę głos i dla otuchy mówię:
                                                       "Jest czwartek".
i czekam na echo
             na odpowiedź
może ktoś udzieli mi jakiegoś wyjaśnienia.

Ale to tylko czwartek.
Czwartek jest wszystkim co mam.

Wszystek czas noszę w sobie,
                   dzisiaj
w czwartek.

Enzo Ricchi
przełożył Aleksander Sambor

Magdalena Kotarska. Człowiek z ptakiem.

ŚLEDZTWO W SPRAWIE ŚMIERCI MEWY


Kiedy woda wchodzi do gardła
szarej mewie
co podnosi głowę
Kiedy woda dostaje się pod pióra
oczy widzą otwarte morze
i pewnie niebo, gdzie
przed chwilą leciała, co się zdarzyło
co ją strąciło do wody: gniazdo
kruche na kruchej skale,
uderzenie matczynego skrzydła
nieudana próba
w lekcji lotu na azymut:
przedwczesna ambicja, za duży wysiłek
ciekawość tego, co za horyzontem
poza drzewem mastyksowym
co wydziela dziwną woń
tam na skale lub pragnienie tylko
by zobaczyć i usłyszeć
świat dookolny
by odwiedzić inne gniazda, przyjaźń zawrzeć
między szczelinami wspólnego domu
żeby zanurkować może
i zobaczyć wodę od spodu
"nie wychylać się!" parapet jest mokry
i głowa zanurza się po raz pierwszy
wynurza się, łapie oddech, widzi
gniazdo daleko, wysoko
zanurza głowę raz jeszcze
coś widzi pod wodą
jest oddech, nie ma, nie wie (próbuje) ten płyn niebieski wdziera się
do-
-gardła (przez dziób, myśli głowa) spróbuję/ spró bu-

Paolo Guzzi
przełożył Aleksander Sambor


Izabela Wolska. Mewa.

SYSTEM MIAR DZIESIĘTNYCH


Z geometrii rodem
jest pojęcie miary,
bo zmierzyć to porównać
nie jak koncepcje mieszczańskiego czegoś
(nie przesadzaj, dlaczego?)
z kolorami, z sukcesem, z miłością
w nieustającej rywalizacji
dlaczego, co ich tak pędzi, co cię tak gna

Paolo Guzzi
przełożył Aleksander Sambor

Portret astronoma. Malarz flamandzki, XVII wiek.

SYSTEM LICZB DZIESIĘTNYCH


Wiesz, jak się dochodzi
do pełnej koncepcji liczby?
Przyjrzyj się dwojgu dzieci,
daj każdemu po trochu
cukierków czerwonych i białych
w różnej ilości, owszem
to ważne, na pewno
jedno z nich zaprotestuje
(to silniejsze, łaknące przemocy)
to, co otrzymało więcej.
Drugie, nieśmiałe, zobaczy
w swej małej piąstce kolory,
nie zna pojęcia mnogości,
co rodzi się przez porównanie.
Stąd pochodzi pojęcie liczby,
powinno być spontaniczne, gdy tymczasem
nie mów, że ci się nie wydaje,
nie sprawiaj mi zawodu
raz jeszcze

Paolo Guzzi
przełożył Aleksander Sambor

Paolo Guzzi, rocznik 1940. Włoski poeta i krytyk literacki.

NOC W NIEBIESKIM PŁASZCZU

ach noc sylwestrowa kiedy ach zwierzęta
przemawiają ach ach, hieny się nie śmieją ach a węże
grzeją się przy ognisku ach ach ach noc ach sylwestrowa
zapada w świt w okropnych blaskach śniegu, ach.
jest gdzieś ach ostatnia para zagubiona,
w miłosnym spotkaniu trwa ach w gospodzie w tle
ucztowanie niemych ach ach ach ach, i szmaragd
jako danie, ostygłe ach ostygłe karaluchy
i wiązów rozpaczliwe rozchwianie jak husarii w wodzie
dymy ach sentencjonalne, fioletowy bałwan, mandola
psów dalekie szczekanie i niebo białe ach rozkwitłe
z nagła spadochronem ach ach ziemia jako tarcza
z brązu chryste posiwiała. noc ach noc sylwestrowa
bardzo przypomina stryczek ach tak nowoczesny
ach prawie twoją menstruację: ach, i wskazuje mimo wszystko
na swoje swoje archaiczne niegdysiejsze formy, na rysunki winem
na obrusie, na sploty słomiane, ach
na ogień ach tak co bije o mur cieniem przebiegłym
bladym ach niczym bezkrwiste dziąsła starców, na tajemnicę
mąki i miodu. burzliwa i sucha jest ta noc
ach co się zlewa w bek jelenia ach ach i się podaje ach tak
i nią spożywa na patelni z czerepu: można ją przeżyć ach
albo tylko obejrzeć, bojąc się ach że zobaczysz jak przybywa
schodząc właśnie ze stopnia autobusu
na pustym placu obok kiosku, w niebieskim płaszczu i
w białym szaliku, elegancka ach wytworna jak kat
po pracy, jak miecz na który nadziewa swego byka.


Mario Lunetta
przełożył Aleksander Sambor


Magdalena Skrzyńska. Noc lipcowa.

SZERPA

ze zbioru Cadavre exquis

ja miejski szerpa co wchodzę na raczej skromne szczyty
ja niefortunny astronauta ja tragarz ja małpa zgrzybiała
gryzę powietrze zębami żółtymi od lukrecji
trzonowymi w próchnicy rwę nicość
ja szerpa porzucony odmalowany tą ręką co pisze
w postaci demona o którym mówią brat ogień
z kosmatymi nogami satyra z rogami ze skrzydłami nietoperza
rozmawiam z podstarzałą dziwką co przycupnęła na chodniku
przy każdej pogodzie jest tu deszcz czy wiatr czy słońce jasne
przed pyszniącą się ruiną żywcem spalonego - mówię
a ona wciąż zapełnia ołówkiem kajety pamiętnika
dla potomności czekając z nonszalancją na żadnych klientów
pod termami Karakali albo Caracasu:
a za plecami mur tablic blaszanych przecina zieleń
rozfalowaną, okrutnie, świerszcz gra mi we krwi,
ten Rzym miękki jak guma do żucia rozciąga się rozciąga
i pęka jak jakiś pęcherz napięty nic mnie nie obchodzi
wszystko przeze mnie przecieka ja szerpa ja stara głupia małpa
w stroju cywilnym w welwetowych spodniach i z twarzą
bałwana i jeszcze z brodą to ja peterfamilias estradowy
z synem co wymiotuje wciąż po operacji
ślepej kiszki i wymiotuje znowu i raz jeszcze i patrzy na mnie
niemal się uśmiecha znalazłszy mnie w swym nagłym przerażeniu
a ja szczęśliwy swoją nieszczęsnością i zakochany w biedzie
ścięty mrozem w środku i kamieniami, i grudkami złota
ale i ciepłem płomienia ogarnięty tym przyszłym wczoraj
i tym przeszłym jutrem żeglując przez kanały nieczystości różne
w kraterach nieba z łodziami z plastyku z papieru
ja szerpa zmiażdżony przez jakiegoś shermana - ja sztuka
w jakimś teatrze - na jedną osobę i tylko na jedno zagubione światło

Mario Lunetta
przełożył Aleksander Sambor

Mario Lunetta, pisarz. Urodził się (w 1934 roku) i wychowywał w Garbatella, we Włoszech. Literaturoznawca i badacz gatunków literackich, pracował w programach kulturalnych telewizji włoskiej RAI oraz dla gazet i czasopism włoskich i zagranicznych, w tym w Corriere della Sera , i Il Messaggero. Kurator wielu ważnych antologii poezji włoskiej, poświęconych twórczości między innymi: Italo Svevo, Emily Bronte , Émila Zoli , Federico De Roberto , Gustava Flauberta , Dino Campana , Velso Mucci’ego . Laureat Krajowej Nagrody Literackiej w 2004 roku, a w 2006 roku nagrody za całokształt twórczości i pracy literaturoznawczej.

O TEJ PORZE...


O tej porze wzrok
do wnętrza swego wnika.
Ciało pragnie w myślach się zamknąć,
by usnąć.
Członki drętwieją:
już późno. I te dwie dziewczyny
na ławce w pociągu
kiwają się ze snem we włosach,
odrętwiałe w spoczynku.
Te zwierzęta na popas puszczone.

Ten plac jest jak rozległy zegar,
rozstrojona maszyna,
która powoli z czasem się zmierza.
Jest jak skamieniały las,
podwodna skała,
niemy słoneczny zegar umysłu.

Przecież droga wewnętrzna musi istnieć
rodzaj przejścia,
łączącego głowę i stopy
przez ramiona, żołądek,
i to, co Homer w księdze osiemnastej
nazwał wstydem.

Przyczajona ścieżka
głęboko wtopiona w ciało,
niedostrzeżona żyła,
albo kanał żeglowny,
linia tramwajowa
czy kolej podziemna. Myśl
odstawiona jak parasol
i zapomniana.

Czym są gipsowe figurki z Pompejów,
odlewami, prototypami czy pomnikami?
A może roślinami,
roślinami okaleczonymi,
które wyrastają ze szczątków formy
i zastygają w łuk wygięte,
wtłoczone w kamienny dzban,
jedyne miejsce ich zakwitania.

Oglądałem twarz kobiety utrwaloną na kliszy
rok po roku przez pięćdziesiąt lat
i puszczoną jak film,
klatka po klatce.
Przez sześć lub siedem sekund twarz ta
jak płomyk jaśnieje i przygasa,
spalając się, a rysy
płoną, zamykają się.
Pomyślałem o roślinach czułych jak mimoza,
które musnięte
składają liście,
szukając schronienia.

Valerio Magrelli
przełożył Radosław Kłos

Valerio Magrelli – urodzony w Rzymie (10 stycznia 1957 roku )  - poeta , pisarz i eseista.

Po ukończeniu Liceum Experimental Bufalotta w Rzymie, ukończył filozofię na Uniwersytecie rzymskim , uczy języka i literatury francuskiej na Uniwersytecie Cassino . Jest autorem wielu przekładów francuskich autorów:  Mallarmégo , Valéry , Jarry, Char.  Współpracuje z gazetą La Repubblica .