Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bunić. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bunić. Pokaż wszystkie posty

Moja dziewka płocha...

Moja dziewka płocha
łaje mnie bez miary,
że me serce kocha,
chociem wielmi stary.
Aleć niech mi przyzna
po sprawiedliwości,
że moja siwizna
nie czyni starości.
Bo jak iskra na dnie
tai się w popiele,
tak i miłość snadnie
kryją moje biele.
Bom jak góra owa,
co w śniegach bieleje,
ale wciąż od nowa
żywym ogniem zieje.
W mej młodości porze
znałem miłowanie,
i dziś serce gorze,
kochać nie przestanie.
Niechaj niewdzięcznica
przyjmie me zapały,
choć rumianolica,
ja zaś cale biały.
Ta wiązanka przecie
wdzięczna i bogata,
w której róży kwiecie
z jaśminem się splata.

Ivan Bunić
przełożył Jerzy Ficowski

Teodor Axentowicz. Starzec i dziewczyna.

JAKĄŻ BIELĄ ŁABĘDZIE...

Jakąż bielą łabędzie
świecą białopióre,
gdy skrzydła wznosząc w pędzie
ulatują w górę;

Biały, że bielszych zda się
rzeczy nie ujrzycie,
jest w najbielszej swej krasie
śnieg na górskim szczycie.

Bielutkim kwiatem rośnie
przeczysta lilija,
gdy poźrzysz, jak o wiośnie
płateczki rozwija.

Jakoż i mleko chce się
szczycić swą białością,
gdy pasterka je niesie
ode trzód z radością.

Biały jest brzask, gdy dnieje
na wschodzie świetliście
i przywodzi nadzieje,
dnia zwiastując przyjście.

Łabędź, śnieg, lilia, mleko,
blask zorzy poranny
pozostają daleko
za bielą mej panny.

Ivan Bunić
przełożył Jerzy Ficowski


James Abbott McNeill Whistler. Symfonia w bieli numer 1: Biała dziewczyna.

Chwalę ową chwilę...

Chwalę ową chwilę, potężna miłości,
gdy przed tobą w pyle legły me słabości.
Chwalę łuk, cięciwę i strzały w kołczanie,
twe ciosy zdradliwe i moje płakanie.
Chwalę to westchnienie, którym serce płacze.
Chwalę twe więzienie, chwalę me rozpacze.
Bądź błogosławiona, pani ma jedyna,
w tobie kaźń, obrona, skutek i przyczyna.
Tyś na moje rany jedynym balsamem,
bo ty ból zadany leczysz bólem samym.
Biedną moją duszę wynagradzasz za to,
że cierpi katusze, radosną zapłatą.
Potężna miłości, ślij ogniste strzały.
Nie szczędź mej młodości spragnionej twej chwały.
Będę mojej rany pragnął w każdym wieku,
bo na ból zadany dasz mi słodycz leku.
Niczego już więcej nie chcą me pragnienia,
jak czcić cię w podzięce za radość cierpienia.

          Ivan Bunić  (1591/92-1658)
                                               przełożył Zbigniew Bieńkowski