Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadijanović. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tadijanović. Pokaż wszystkie posty

PADA ŚNIEG


Tak sobie idziesz, mój przyjacielu, idziesz
I już jesteś u kresu dnia zimowego.
Obsypują cię duże płatki śniegu,
A ty myślisz o zieleni dawnej wiosny,
O pełnym kwiatów ogrodzie, o różowych
Różach, które w ciemnych jej włosach
Pachniały przed tamtym wieczorem,
Gdyś ją całował w cieniu starej lipy.
A śnieg pada ciągle jednakowo
I powoli zasypuje twoje ślady:
Nie troszczy się o to, czy ktoś jutro
Zdoła rozpoznać twój ślad... Pada śnieg,
Bez ustanku pada, płatkami
Miękkimi jak łono twojej matki.
Zagrzeb, 1979


Dragutin Tadijanović
przetłumaczył Edward Zych

Steve Greaves. Śnieg.

TOBIE NA URODZINY


Nie chcę, nie chcę iść na czarne wygnanie.
To początek. Tu jestem. Spragniony, napięty
Między srebrnymi słowami. I chciałbym
Donośnie zawołać w okowach
Mego mroku, mych cierpień, mego skurczu,
I zaśpiewać aż do nieba jak za dni
Zielonych: niech mnie usłyszą anioły
I ty razem z nimi, chociaż bez skrzydeł
I bez trąb głośnych, oblanych blaskiem.
Potem, roześmiani, będziemy się bawić nad morzem,
Od zorzy do zorzy, od słońca do słońca.
Jednak powiem: bawić się będziemy, niewinni,
Małymi i skromnymi zabawkami - łzami.


Dragutin Tadijanović
przetłumaczył Edward Zych

GDY MNIE JUŻ NIE BĘDZIE

Codziennie zachodzi słońce. Aż nadejdzie
Dzień, od którego będzie wiadomo:
Mnie już nie ma.
Nie będzie się działo nic oprócz tego,
Co było za moich czasów: żeglarze
Będą pływać po morzach, wiatry rzewnie będą szumieć
W gałęziach, dojrzałe kłosy będą się chylić ku ziemi.
Kochać się będą chłopcy i dziewczęta,
Tak jakby przed nimi
Nigdy nikt się nie kochał.
Jesienią, kiedy się zrywa dojrzałe owoce,
Oni we dwoje będą przechodzili
Aleją przed uniwersytetem; potem będą
Spacerować pod kasztanami na wzgórzu
Trzymając się za ręce długo, długo,
Tak jakby przed nimi nikt
Nie trzymał się nigdy. Wreszcie usiądą na ławce
Staroświeckiej i ujrzą oboje: leży na nich srebro księżyca
(Tak jak niegdyś spoczywało na tobie i na mnie,
W czasie młodej miłości). Zanim się pocałują,
Dziewczyna szepnie do błyszczącego księżyca:
czy ja śnię, czy też pytam poetę,
Który pisał o mojej miłości?
Rijeka, 1955


Dragutin Tadijanović
przetłumaczył Edward Zych

Gustav Klimt. Pocałunek.

WIECZÓR W RODZINNYCH STRONACH

Szeleszczą w polu liście kukurydzy,
Liście szeroko szeleszczą
Jak jedwabne spódnice, złotem wyszywane,
Gdy na mszę świątecznie przychodzą dziewczęta.

Ponad sennymi sadami
Czuwa rumiana pełnia, wielka, uśmiechnięta.
Księżyc spogląda: pod śliwami tuli się para.
Księżyc spogląda, śmieje się, zerka... i mruga.

Pochyla się chłopak niezgrabnie
Nad dziewczyną, w ogniu pożądania.
Kaszle gdzieś, kaszle cicho człowiek chory.
A księżyc ogromny się wspina na niebo usiane gwiazdami.









Dragutin Tadijanović
przetłumaczył Edward Zych




Dragutin Tadijanović urodził się 4 listopada 1905 roku w ur. Rastušju. Poeta chorwacki, jego wiersz Balada o zaklanim ovcama jest uważany za jedno z najważniejszych dzieł w literaturze chorwackiej.  Zmarł 27 czerwca 2007 roku w Zagrzebiu.