Znów sam na sam ze sobą stoję jak ogłuszony,
Bezradny i samotny jak dąb pośród wyrębu,
Na którym drzew już nie ma, na którym dziś obłędnie
Już tylko wicher chrzęści złowieszczy i upiorny.
Gdzie tylko parę krzaków po szarej ziemi pełznie
Jak ludzie, którym wstrętne sekrety już zdradzono:
Na ucho sobie szepcą nazwiska czy imiona;
Polany im się marzą - zrównane i b e z d ę b n e...
20 sierpnia 1936 rok
Jehisze Czarenc
przełożył Jerzy Szokalski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz