Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dragojević. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dragojević. Pokaż wszystkie posty

PRZYPIS O WĘZŁACH

Są prorocy kaznodzieje prawowierni
        współwyznawcy świątynie uwielbienia
        tacy którzy wiedzą lepiej co masz robić
        cnoty dogmaty nawrócenia świętości
        spowiednicy dowódcy lekarze

Ale co kogo obchodzi
        że w moim ogrodzie kwitnie róża

Są zaciekli wyznawcy wybrani
        poprawiacze przepisów reformatorzy
        puryści wszystkowiedzący fanatycy
        zakonnicy żołnierze krasomówcy
        partyjniacy jednopartyjniacy nauczyciele

Ale co kogo obchodzi
        że w moim ogrodzie kwitnie róża

Są wszelkich rodzajów wspólnoty rozliczne MY
        futurolodzy sędziowie świadkowie klasycy
        wyzwoliciele świadomi wodzowie prawodawcy
        wybawiciele wolnomyślni dozorcy
        rozkazodawcy dbający o twoje dobro
        zaprzysiężeni zaufani skłonni poświęcić się
        naturalnie odwiecznie byle jak wszędzie
        koniecznie zawsze nadmiernie chociaż jedynie

Ale koniec końców co kogo obchodzi
       że w moim ogrodzie kwitnie róża.
       

Danijel Dragojević
przełożył Edward Zych

JESIEŃ

Jesień
ogląda jabłko

jak samobójca
swoją śmierć:

okrągłą doskonałość
na wysokiej gałęzi.
1981


Danijel Dragojević
przełożył Edward Zych


Marion Hedger. Jesień - eksplozja.

FALA

Fala kto wie skąd,
fala fal,
jedność żywych i martwych.
Widzę ją przez nietknięte dno.
Nie jestem ślepy, promieniu z nieba,
ona sama otwiera oczy mej uwagi,
dotyka mnie,
unosi się
i zmęczona opada z nostalgii
za wielkim morzem.
Jej przypływ mi szepcze
dosłownie tak:
"Moja wilgoć przechodzi w pył,
pył zaś w odległość,
odległość w westchnienie
i teraz jestem tu".
1981.


Danijel Dragojević
przełożył Edward Zych

Teresa Kopańska. Fala.

NIEKIEDY

Niekiedy, gdy jestem cierpliwy,
kroki i słowa zwracam
w biało,
biało,
w cicho.
Tego ranka dziewczyna nie zrywa płatków,
ale je z rozmaitych stron
niczym powiew ogląda,
zamyka oczy,
otwiera oczy,
odchodzi.

Sad, ten cytat boży,
łagodnie opada we wczesną duszę,
pociechę wszystkiego co jest, skoro jest
prochem,
głosem
i imieniem.

Lot śpiewa ptaka, migocze,
olśniewa ogniem,
a wśród tego liczysz morza, gwiazdy,
             generacje, cienie,
                     okrzyki i pożegnania.
1981


Danijel Dragojević
przełożył Edward Zych

POD PARASOLEM

Może nie powinniśmy byli wychodzić.
Zaraz mrok, ogłuszające grzmoty, mokre nogi.
Tęsknota za ciepłem domu,
Myśl, że jesteśmy zbyt bezsilni i śmiertelni
Pod wielkimi kroplami.
Mogliśmy poczekać.
Inni spokojnie śpią, a my
Przyciskamy się do drewnianej laski,
O której twardość rozbija się nasz pokój.
Nigdy nie byliśmy bliżej niż teraz,
Kiedy nas od nieba chroni ta czarna szmata,
Nigdy nie byliśmy tak zwykli i bliscy:
Dwie nagie gałęzie w nocy.
Gdzie teraz jest pragnienie, aby tworzyć, duma,
Powstrzymany gest, zachwyt ciała?
Może gdzieś w bruździe kiełkuje nasienie
I w świecącym oknie są dobre myśli
O nas po śmierci;
Ta woda odbiera nam ziemię,
Nie pozwala spojrzeć w górę,
I wszystko jest wilgocią z ładunkami pustki
W dwóch ruchomych ciałach.
Pies gdzieś gryzie porzuconą kość,
Kiedy kochanek usiłuje stworzyć lustro
Wśród rozrzuconych prześcieradeł.
Nie ma tu rozpaczy, poczucia przyszłości,
Obrazu i myśli, na której się oprzemy - 
Takiego pyłu teraz nie ma.
Tutaj wszystko jest proste, zwyczajne.
Deszcz pada, napełniają się dziury, mrok z wiatrem,
A my powoli odchodzimy.

1978.

Danijel Dragojević
przełożył Edward Zych













Chorwacki poeta, eseista, prozaik. Urodzony w Vela Luka w 1934 roku.