Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schuyler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schuyler. Pokaż wszystkie posty

JAK LORRAINE ELLISON

          Zephyrine Drouhin
          kreśli w cieniu
          gruszy swoją
          Cerise Magic:
          grupa towarzysząca, (znikła,
          nad nią, przy niej). A z sieci
          seksownie wynurzają się saksofony:
          przez litą widmozieleń
          szorujących liści, czyste
          jak blues, fiołkowa szałwia,
          kwitnące saksofony.
          Całuję cię najmocniej
/ "Kim jest Zephyrine?"
           w świecie
/ "Była kimś
           lub całowałbym
/ kiedyś, teraz
           gdyby to
/ jest
           ode mnie
/ różą"
           zależało

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba


JANIS JOPLIN NIE ŻYJE. NIECH ŻYJE PEARL!

"Czy ty w ogóle piszesz jakieś wiersze miłosne?"
dzwonisz: ostrożne głosy. Proszę
Hotel
Commadore, jestem za
wolnością słowa. "Wolność
to tylko
słowo." Pewnie
myślisz, że
daję ci
starego
McGee. Nic
ci nie
daję,
Buster: po prostu
przyjdź
i sam się obsłuż.
Zjedź tu zaraz
i zastukaj.
Weź działkę.
Weź dwie. Zrób
swoje. Nastawiam
Pearl (Och, Pearl) i
The In White Wrappers
(bombowa grupa)
albo Company. Mam
pełen
luz. Nie
całkiem. I
wdepnij zaraz
i sam się obsłuż. Myślisz,
że nie chcę? Nie
na twoim Kodachromie. To
pewnie
gramofon? Być może
potworze: się
spotkamy to
zagramy:
w zasadzie
starczy dwóch
i tylko dwóch: 
                          "tulę"
"to ciało
do
siebie"

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

Janis Joplin. The Pearl sessions.

KSIĘŻYC JAK PENIS

Było to w 1970-tym, w noc przed Dniem Kolumba,
a duchota sprawiała, że dość chłodny dzień
wydawał się cieplejszy, nawet jakby lepki.
Kilka apatycznych szpaków beznamiętnie grzebało
w opadłych liściach: z wiązów, co jeśli na nie spojrzeć,
kruszeją w ciszy.

Chmura pocałowała mnie.
Księżyc wyszedł jak biały szpic
wysłany do śródmieścia po gazetę.
Królik Spatsy kica w swojej klatce.
Chrupie gruszkę.
Pomyślałem, że życie nie powinno nigdy
pytać: "Jaki pożytek z tego?" a tylko
"akceptować pogodnie",
gdy zobaczyłem twarz

a jak korzyść z tego, że tęsknimy
za czymś, czego nie można mieć, nigdy nie będzie się miało?
Wrócił już szpic, od Silvera,
z gazetą. Nie tą gazetą.
Zbić psa czy go pochwalić?
czytamy o odkryciach przy zamglonym księżycu,
staje dziś, czujny jak królicze ucho.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

SKRAJ

Jakiś człowiek wycina
krzaki i układa
w stos na ognisko, tam
gdzie może kiedyś
zakwitnie wierzbówka.
Wszystkie liście
opadły prócz tych
które nie opadły.
Dygocą same albo
od wiatru, ale nie
chcą opaść ach
nie, teraz jeden
opada. Nie.
To ptak
trzepocze.
Małe jeziorko,
skurczone, drży
jak koń
spędzający z siebie
muchy. Muchy
po pijacku zataczają się
między szybami
podwójnego okna.
Parzą się, mnożą,
bzyczą i zdychają.
Niebo szarzeje,
blednie, cierpi
na zanokcicę
albo pęka i ukazuje
poszewkę w kolorze
jasnej morskiej zieleni.
Ale jezioro
jest Czarne. Inne
drzewa są
za drzewami;
zgarbiony jeleń tam
stąpa, a niezależny
skunks człapie
spokojnie.
Niewidzialne coś
krząta się i mówi Nie
ma jeszcze śniegu
ale będzie.
Drzewa kichają.
Jeszcze jak
będzie, opracowują
biały bezsłowny
słownik
w którym ścięte,
ułożone w stos i
zaduszone blaskiem
krzaki zajmą się
i zapłoną
przezroczyście
jasno na biało
i zdefiniują "płomień".
Do widzenia, North.
Do zobaczenia
przy innej pogodzie.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba


W STYCZNIU

według Ibn Sahla
Podwórze umoczyło swoją noworoczną biel w swym zielonosiwym ja
Pies rozbełtuje mroczny błękit popołudnia z biegnącym cieniem,
a brud śmierdzi psem i chłodem
Jakby jedyną nigdy nie zobaczoną rzeczą było jego lodowate
spółkowanie z powietrzem, które przynosi kwiaty traw.
A nagi buk stoi pomarszczony, szary i bezpłciowy - gołe
kości i sflaczałe mięśnie - w srebrnej chwale
A słońce oświetla go dokładnie z jednej strony przelotnym błyskiem,
liżącym spojrzeniem, całusem oka
A stare srebro rażone złotą pieszczotą słońca pokrywa mech 
i łososiowy porost
A czarne opalizujące szpaki szybkim nerwowym krokiem
maszerują na wschód i dziobią własne cienie.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

23.03.66

Dziwny, wiosenny czas, łagodny i wyblakły
koloru przeziębionej głowy.
Powietrze spieszy się. Gałęzie
idą donikąd, jak ocean,
wiosenna sól odtyka zatoki. Zimowa nie odtyka.
Wszystko rozsiada się wokół: stodoła bez okapu,
pękaty domek na swej działce
jak kot w kącie, pole ze swoim koniem.
Przelatujący samolot zostawia ślad,
czujne chrapnięcie. Przejeżdża
ciężarówka, zapamiętana jako szybkie tasowanie
kart do pasjansa. A stary biedny garbaty trawnik
zdobią irlandzkie brwi cebulowej trawy.
Deszcz na karku pachnie stęchlizną,
wiosna nie bardziej rozbudzona
niż pierwsze przeciąganie się poranne
i nie bardziej zaspana. Rośnięcie
i zanikanie, w obrazach i dźwiękach, podczas gdy wczoraj w nocy
ogień przyłapał nas na głośnej lekturze Wielkich nadziei 
i czmychnął kominem.


James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

WIERSZ

Gdybyś już musiał być liściem,
czy chciałbyś być liściem dębowym?
Przypuśćmy, że musiałbyś przeżyć życie
wiedząc to, co wiesz?
Przypuśćmy, że miałbyś kupę forsy

"Odwal się ode mnie, ty głupku."

Schyłek dnia, początek marca,
jesteś jak smród kanałów
w restauracji, gdzie pate maison
jest kawałem zimnego mięsa:
wilgotnym i gąbczastym. Za grosz w tobie wdzięku.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

NOC KROKUSA

Ogień wyrwał mi się z ręki
Susan Coolidge

Ciężkie parasole
niewarte są swego ciężaru.
Drzwi w szachu przeciągów
otwierają się i trzaskają. Przyjazny
fetor plotkarza.
Piekielny rosół!
i dziury między chmurami.
A księżyc krokusieje.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba

BIAŁE MIASTO

Moje myśli skręcają na południe
ku białemu miastu
obudzimy się w uścisku naszych ramion.
Budzę się
i słyszę: para w rurach kołacze
jak metalowe serce
i widzę że spadł śnieg.

James Schuyler
przełożył Andrzej Szuba







James Marcus Schuyler (1923-1991) był głównym amerykańskim  poetą końca XX wieku,  laureatem Nagrody Pulitzera  z roku 1980. Schuyler był centralną postacią Szkoły nowojorskiej, co wiąże go z innymi przedstawicielami tego nurtu w poezji, takimi jak John Ashbery, Frank O'Hara, Kenneth Koch i Barbara Guest.